Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Łk 16, 15

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aktualności

Kaplica Matki Bożej Częstochowskiej na Gądkach

 

Zacznę od końca. Miejsce, do którego Chór Antonianum został zaproszony, by zaśpiewać na Mszy Świętej odpustowej na cześć Matki Bożej Częstochowskiej, jest małym skrawkiem ziemi z ciekawą historią. Dotyczy ludzi na Gądkach (część Jasła), którzy nie pozwalają, aby historia zatarła ślady wydarzeń z przed lat.

Czczona w tym miejscu jest Matka Boża, Dobra Matka. Dziś pragnę skupić się na określeniu Matki Bożej jako Matki Dobrej, a konkretnie na tym, czym tak naprawdę jest dobro.

Póki mamy czas, czyńmy dobrze(Ga 6,10).

„Pokój i Dobro” to franciszkańskie zawołanie do rozpowszechnienia, gdzie tylko się da. Proste czy trudne zadanie? Trudniejsze niż się wydaje. Obraz kostek domino, ustawionych jedna za drugą w kole, dobrze odzwierciedli to, co chcę przekazać. Pierwsza kostka, siłą rozpędu dotyka i mylnie sprawia wrażenie, że przewraca każdą następną przed sobą. Zataczane jest koło, które zamyka się i wszystko powraca do pierwszej kostki. Ten obraz częściej przedstawiany jest jako pomnażanie się zła wśród ludzi. Skoro zło dobrem należy zwyciężać, to z całą pewnością wystarczy ten sam sposób, aby dobro pomnażać.

Uparłam się i idąc przez swoje życie taki właśnie sposób wybrałam, praktykuję i przekazuję to dobro dalej. Trudne zadanie i stało się poniekąd wyzwaniem XXI wieku. Czemu dobro stało się wyzwaniem? Wytłumaczenie jest proste: nasza niezależność. My, ludzie, za otrzymane dobro chcemy natychmiast się odwdzięczyć. Nie chcemy nikomu być dłużni. Wciąż nie umiemy dobra przyjmować, ani dobrem obdarowywać, nie oczekując zapłaty. Często wręcz właśnie tejże zapłaty oczekujemy.

Nowe pomniki, kapliczki przy domach itd. To jest potrzebne i po ludzku zrozumiałe, a powstają jako podziękowanie Bogu za wysłuchane modlitwy. Jest w tym jednak druga strona medalu. Nie wystarczą tylko pomniki. Ważne jest to, co dziś możemy dać lub zrobić dla nieznajomego za darmo. Tak jak Pan Jezus bez przerwy pochyla się nad każdym z nas, myjąc nam stopy. Tym samym zaprasza do naśladowania.

Ironią staje się fakt, że jednak czynimy dobro i to na potęgę, a w zabieganiu nawet tego nie zauważamy. Spieszymy się i w ogóle nie dostrzegamy, że często nasz gest staje się dla kogoś siłą. Myślimy, że dobro musi być spektakularnie wielkie, widoczne, przez kogoś zauważone. A przecież przydrożna kapliczka na Gądkach powstała z potrzeby cichej i nieustającej modlitwy za żywych i umarłych.

Wielkość człowieka rodzi się w jego małym sercu, a docenić tę wielkość  może tylko drugi człowiek. Za te codzienne, często nieświadome, bo z naszej ludzkiej natury wynikające, drobne gesty miłości, czyli za to powszechnie znane dobro, po tysiąckroć odwdzięcza się Pan Bóg. Nie na początku, ale na końcu, kiedy ta ostatnia kostka domina wraca do tej pierwszej.

Dobro wraca z ogromna siłą i w najbardziej odpowiednim momencie do osoby, która ten gest miłości kiedyś komuś ofiarowała. Powraca w innej postaci, w takiej, w jakiej na dany okres ta osoba potrzebuje. Odczytujmy znaki czasu, a zrozumiemy kogo w naszym utrapieniu Pan Bóg stawia na drodze, ale też stawia nas, abyśmy pomogli komuś.

Przy okazji dziękuję koleżankom i kolegom z pracy, z chóru, księżom i ojcom franciszkanom, przyjaciołom i mojej najbliższej rodzinie. Nawet nie zdają sobie sprawy, jak dużo dają mi od siebie. Gesty miłości pod postacią bezwarunkowej i lojalnej obecności, są sobrem w czystej postaci. Nie jestem w stanie nic innego zrobić, jak tylko odwzajemniać się tym, czym sama zostaję obdarowana i przekazywać to dobro dalej. Pan Bóg i Matka Boża każdemu bez wyjątku to wynagrodzą. Na końcu.

Inspiracją do tej refleksji stał się fragment kazania na Gądkach jasielskich z 18 sierpnia 2019 r., wygłoszonego przez o. Artura Zajchowskiego z parafii franciszkańskiej:

Tak pisał Jan Lechoń, zanosząc w czasie II wojny światowej prośby do Tej, co Jasnej broni Częstochowy i w Ostrej świeci Bramie: „Jej składało i składa artystyczny hołd wielu poetów i plastyków. Ją czci Kościół i cały polski naród". W czym tkwi tajemnica Jej oddziaływania? Skąd się bierze to, że Jej obraz widać w każdym polskim domu, w ręku tego co umiera, nad kołyską dzieci? Skąd to, że „perły ma od królów, złoto od rycerzy, a wierzy w Nią nawet taki, który w nic nie wierzy”?

Dobra Matko i Królowo z Jasnej Góry

Z wdzięcznym sercem dziś ku Tobie wznoszę wzrok.

Nie potrafię podziękować za Twe serce,

którym wspierasz każdy czyn mój, każdy krok.

Jesteś tuż obok mnie, jesteś ze mną.

W rannej mgle, w słońcu dnia i w noc ciemną.

Wspierasz mnie, chronisz mnie w swych ramionach.

Jesteś tuż obok mnie w każdy dzień.

Gdy upadam, Ty wyciągasz do mnie ręce.

Gdy mi ciężko Ty oddalasz to, Co złe.

Twą obecność czuję zawsze, czuję wszędzie

Z Tobą Matko tak radosne serce me.

Choćby chmury przysłoniły Cię, Maryjo,

I zginęła gdzieś za nimi czarna twarz.

Wiem, że serce Twe i oczy zawsze żyją,

Wiem, że jesteś przy mnie blisko, wiem, że trwasz.

„Matko Boska Częstochowska ubrana perłami. Cała w złocie i brylantach módl się za nami!”.

 

Budowa kaplicy pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej na osiedlu Gądki, według dokumentów przypada na lata 1920-1925 r. Po odłączeniu się wspólnoty gądeckiej od Trzcinicy w 1918 r. pod względem administracyjnym, wyłoniono Radę Gminną. W tym okresie Gądki obejmowały teren od ul. Na Młynek aż do figury Matki Bożej, Przerwę i Wondoły. Pierwszym wójtem w Gądkach był Jan Wiekowski (1919-1922). Za jego kadencji powstała propozycja zbudowania kaplicy. Udostępnione przez p. Zofię Wiekowską dokumenty, które prowadził wójt informują że już 1 sierpnia 1920 r. przekazano pierwszą kwotę na budowę kaplicy w wys. 350 koron. 19 czerwca 1922 r. zakupiono drzewo na dach za kwotę 7848 koron, a 26 listopada 1922 r. zapłacono za robociznę 16600 koron i prawdopodobnie za zakup blachy i wykonanie wieżyczki. Kaplicę wzniesiono na miejscu grobów, w których pochowano zmarłych na cholerę. Miejsce to było własnością Brunali – później Grodzickich. W 1848 r. wybuchła tutaj epidemia cholery. Ofiarą tej zarazy padła najpierw rodzina Brunali. Był to okres dużej powodzi i nie było możliwości dowiezienia ofiar na cmentarz w Trzcinicy, ani do Jasła. Wykopano więc na polu Brunali wspólny grób i pochowano zmarłych. Modlitwy pogrzebowe odprawione zostały z odległości, z drugiej strony rzeki Ropy przez ówczesnego proboszcza Trzcinicy. W grobie spoczęło siedem lub osiem osób. Po ustaniu zarazy nie ekshumowano zwłok. Groby powoli zarosły. W tym miejscu ustawiono duży drewniany krzyż. Miejsce to było otoczone czcią i opieką. Po I wojnie światowej, kiedy Gądki były już samodzielną gminą, powstały dwa koła różańcowe. Wszyscy bardzo odczuwali brak miejsca, które mogłoby być miejscem wspólnych spotkań modlitewnych. Budowa kaplicy stała się pragnieniem i marzeniem wspólnoty. Kaplicę wybudowano wspólnie i własnymi środkami. Kapliczkę wznieśli murarze i cieśle gądeccy. Pracę nadzorował rodak gądecki Józef Widziszewski. Był on również fundatorem ołtarza.

Do ołtarza został zakupiony przez wspólnotę gądecką obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, którą obrano za patronkę kaplicy. Zakupiono również mały obrazek św. Tereski od Dzieciątka Jezus, który jest umieszczony pod obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej w ołtarzu. Zostały również zakupione inne obrazy: obraz Pana Jezusa w Ogrójcu, obraz Trójcy Przenajświętszej. W kaplicy znajduje się także obraz Matki Boskiej Anielskiej namalowany przez fundatora ołtarza. Pamiątkowym obrazem jest również obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa zakupiony przez Gromadę Gądki i poświęcony podczas Mszy Świętej polowej w dniu 7 czerwca 1936 r. Ołtarz w kaplicy wyposażony jest w portatyl konsekrowany 5 maja 1845 r. przez ówczesnego ordynariusza przemyskiego. Relikwie opisane są w języku łacińskim na odwrocie portatylu i zaopatrzone dwiema tłoczonymi w laku biskupimi pieczęciami. Napis na portatylu brzmi: Ten ołtarz przenośny zawierający relikwie świętych męczenników Werekundy i Krescentego dzisiaj przez niżej podpisanego konsekrowany. Dzięki relikwiom, zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami kościelnymi, można było odprawiać Mszę Świętą. W wieżyczce kaplicy znajduje się sygnaturka ofiarowana przez proboszcza Trzcinicy. Podczas okupacji sygnaturkę przed Niemcami ukrywał sołtys Gądek Andrzej Ptak. Sygnaturka ta jest zabytkiem, pochodzi z 1651 r. i waży 12,5 kg bez serca. Kapliczka stała się ośrodkiem życia religijnego dla mieszkańców Gądek. Tutaj zbierano się na tzw. majówki, śpiewano Litanię Loretańską i różne pieśni maryjne. W Wielką Sobotę poświęcane tu były pokarmy wielkanocne. Raz w roku w okresie Matki Boskiej Zielnej odprawiana tu była uroczysta Msza Święta. Po II wojnie światowej zostały tutaj zawarte trzy związki małżeńskie. Na zewnętrznej ścianie kaplicy umieszczona jest tabliczka Państwowej Służby Hydrologicznej oznaczająca zasięg wody w czasie powodzi w 1934, 2006 i 2010 r. W 1997 r. została ufundowana i ustawiona obok kaplicy figura św. Antoniego. Figura wykonana jest w drzewie przez mieszkańca Gądek pana Leopolda Żychowskiego.

*Informacje zaczerpnięte z kroniki kaplicy prowadzonej przez Janinę i Władysława Ptak

Maria Ostapińska

Jasło, 18 sierpnia 2019

Zasady dotyczące cookies
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Kontakt

ul. Szopena 1, 38-200 Jasło
Tel.:: 13 44 63 491
Email: jaslo@franciszkanie.pl

Franciszkanie opoka tvj wiara diecezja